piątek, 22 sierpnia 2014

Shinee-Taemin

Myślałam od bardzo dawna nad tym opowiadaniem...no dobra gdy zobaczyłam danger jakoś samo przyszło ^_^
A przy okazji przez tą jego fryzurę myślałam, że zaraza wykupie najbliższy lot do Korei i się na niego rzucę-  nie rozumiem jak on może być taki seksowny =^_^=

rok 2007

Idę sobie spokojnie chodnikiem i cały czas się zastanawiam jak on mi mógł to zrobić. Przecież wyraźnie mu powiedziałam, że nie bijemy słabszych a on co?! Pobił jednego chłopaka tylko dlatego, że się dostał do jakiejś tam wytwórni a on nie.
Nie rozumiem jak można być tak głupim
Auuu!
Cholera jasna wpadłam na kogoś.
-Nic ci nie jest-podałam mu ręke i pomogłam wstać.
-Niee wszystko w porządku.
Jego twarz nie wyglądała jakby było wszystko w porządku. Miał podbite lewe oko a na ustach krew.
-Na pewno wszystko ok?
Spojrzałam na niego zatroskana.
-Nie, nic nie jest ok.
Aigoo
Wygląda jakby zaraz miał się rozpłakać. Żal mi go trochę.
-Mogę wiedzieć jak masz na imię?-zapytałam.
-Lee Teamin.
-A więc Teamin-schi nie wiem czy wiesz, ale masz straszną opuchliznę na oku a do tego krew na ustach więc pójdziesz ze mną i opowiesz mi jak to się stało dobrze?-spojrzałam na niego i uśmiechnełam się zachęcająco.
-Dobrze.-odpowiedział.
Poszliśmy razem do mojego mieszkania. Kazałam mu usiąść na kanapie i pooglądać telewizje a sama poszłam poszukać apteczki.
Znalazłam i wróciłam do salonu.
Zobaczyłam, że ogląda zdjęcia na ścianie, które przedstawiały moich rodziców.
-Co robisz?-zapytałam, aby go wyrwać z transu.
-To twoi rodzice?
Przytaknęłam i podeszłam do niego z apteczką.
-Gdzie są?-zapytał.
Wsakzałam na sofę, żeby usiadł i zaczęłam wyjmować potrzebne rzeczy do oczyszczenia rany.
-Nie żyją. Zginęli dwa lata temu w pożarze.-odpowiedziałam oczyszczając ranę.
Syknął.
-Przykro mi.
Gdyby każdy kto powiedział "przykro mi" płacił mi za to 100 won to bym była miliarderką.
-Mniejsza z tym mogę wiedzieć dlaczego jesteś tak poobijany? Tylko nie wciskaj mi tu kitu, że spadłeś ze schodów- wyglądał tak jakby zaraz miał to powiedzieć.
Westchnął.
-Słyszałaś może coś o przesłuchaniu do SM?
SM? Co to do jasnej cholery jest SM!?
-Y-yyy jesteś może na to chory?-zapytałam zmartwiona
On się na mnie dziwnie popatrzył i wybuchnął śmiechem. Bardzo melodyjnym śmiechem.
-S-SM to wytwórnia muzyczna-powiedział dochodząc do siebie- Naprawdę nie kojarzysz?
Przytaknęłam.
-Dobra, mniejsza z tym co z tym przesłuchaniem?-zapytałam
-Przeszedłem je i dostałem się do wytwórni.-powiedział i się lekko uśmiechnął.
-A to, gratuluje chyba, że oni cie tak załatwili?-zapytałam zszokowana.
-C-co nie-odpowiedział- Na przesłuchanie przyszedł też jeden chłopak z mojej szkoły, ale się nie dostał i mnie dopadł pod szkołą,
Skończyłam oczyszczać ranę nad ustami.
-Zamknij oczy-powiedziałam
Wzięłam ręcznik i nasypałam tam trochę lodu i dałam mu na lewe oko.
Właśnie mnie olśniło.
-Czy ten chłopak miał może czarną bandamkę?-zapytałam przerażona.
-Tak miał ją na szyi. Skąd wiedziałaś?-zapytał zdziwiony
Bo sama mu ją kupiłam.
Chyba złożymy mu niezapowiedzianą wizytę.
-Nieważne pokaż co z twoja twarzą.
Jak to zrobił mogłam mu się przyjrzeć dokładniej.
Duże oczy, piękne usta lśniąco biała cera.
Tym bardziej zazdrosny oprawca będzie miał przejebane gdy się do niego dorwę.
-Opuchlizny już praktycznie nie widać, ale pamiętaj, że zawsze mogło być gorzej.
-Dziękuje-powiedział i się uśmiechnął-Mogę znać twoje imie?
Co z moim sercem. Chyba mam zawał przez ten jego uśmiech.
Chwila Rose ogarnij się to tylko normalny chłopak.
Zaraza on chyba zapytał się o imię.
-R-Rose-głos mi się załamał.
Co się ze mną dzieje do cholery?!
Chyba to zauważył bo jego kąciki ust lekko poszły w górę.
-A więc Rosi ja już będe się zbierał-to powiedziawszy udał się w kierunku drzwi.
Powiedział Rosi jak słodko...zaraz co?!
-C-czekaj chwilę chcę, żebyś gdzieś ze mną poszedł-powiedziałam z prędkością karabina maszynowego i jak to ja potknęłam się o własne nogi.
Po chwili byłam w silnym uścisku.
Spojrzał mi głęboko w oczył
-Wierzysz w miłość o pierwszego wejrzenia?-szepnoł
Chyba się moje serce przesłyszało.
-T-Teraz już tak- uśmiechnęłam się.
Przybliżyl się do mnie i złączył usta w namiętnym pocałunku.
Jak tak dalej pójdzie to oskarżą go o morderstwo.
Pogłębiłam pocałunek i oderwałam się od niego na chwilę.
"Teraz na pewno mu nie odpuszczę".
-Teamin musisz pójść ze mną w jedno miejsce proszę-powiedziałam błagalnie.
-Dobrze.-powiedział i się uśmiechnął.
Ubrałam się i wychodząc zamknęłam drzwi na klucz.
Gdy dochodziliśmy na miejsce byłam strasznie wkurzona a on widząc to zdziwił się.
Wreszcie zobaczyłam te czarne włosy na żelu.
Co za dupek!
Gdy zobaczył mnie i Teamina był zdziwiony i to bardzo.
Szybko podbiegłam do niego i mogłam zobaczyć przerażenie w jego oczach.
Sprzedałam mu kopniaka z pół obrotu tak, że się zachwiał i upadł na ziemie.
-Nawet nie wstawaj rozumiesz-powiedziałam wkurzona
Spojrzałam w kierunku Teamina, był zszokowany całą tą sytuacją.
W sumie rozumie 160 cm jednym ciosem powaliło 180 cm.
Nie zdziwię się jeśli się mnie przestraszy, ale póki co...
-Oppa! Podejdź tu na chwilę ten gbur chciałby ci coś powiedzieć.-zdziwiłam się bo podszedł do mnie z uśmiechem na ustach.
-No mów-zirytowana spojrzałam w stronę "gbura".
-J-ja przepraszam.-powiedział przerażony.
Spojrzałam w stronę Teamina.
-Oppa jakby jeszcze ktoś ci się naprzykrzał to idź do mnie na pewn...
Nie dokończyłam bo pocałował mnie tak czule i namiętnie, aż dziwne, że nie dostałam zawału.
Oderwał się ode mnie  a ja niezadowolona jęknełam.
-Kocham cię-powiedział.
Zarumieniłam się.
-J-ja ciebie też.-powiedziałam szczęśliwa.


czwartek, 21 sierpnia 2014

Powitanie

Hej ^_^
Jestem Lee Bell =^_^=
Mam fioła na punkcie korei, k-popu i w ogóle Azji ^^
Taa... wiem jestem dziwna, czasami mi odwala kiedy ktoś mówi na mangi chińskie rysunki, ale mniejsza z tym :)
Chcę na tym blogu zamieszczać głównie opowiadania o k-popie, ale nie tylko ^-^
Mam czasami natchnienia jeśli chodzi o anime i mangi, więc postaram się zamieścić też coś w tym stylu <^_^>
Mogą to być typowe romanse, ale również i yaoi wię nie potępiajcie mnie za to ~^-^~